Psy vs. Koty Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Administrator
2011-12-26, 18:40
Pieskie życie
Autor Wiadomość
Shasta 
Szczenię
Z błekitnej krwi lodowców Alaski!



Dołączył: 23 Gru 2011
Posty: 32
Wysłany: 2011-12-25, 23:22   Pieskie życie

PROLOG
Do schronisk na całym świecie trafia wiele zwierząt... Niektóre są tu od urodzenia i jeszcze nie znalazły właścicieli; inne bywają tu tylko na chwilę, dopóki ich właściciele się nie odnajdą. Jest jeszcze grupa, która nawet nie sięga pamięcią do dnia, kiedy to trafiła do tego okropnego miejsca. Do takich stworzeń należę ja... Nie znacie mnie? Taką istotę spotkacie w każdym schronisku, w każdej miejscowości. Siedzę w sercu psa uwięzionego za kratami, które wykute silną ręką człowieka oddzielają spragnioną istotę od wody wolności i szczęścia. Wiele przechodzi obok nas, nikt się nie zatrzymuje. Tylko wodzą wzrokiem po boksach i idą dalej oglądać kolejne ofiary losu. Może i parę zdań wymienią, jakież to przykre życie mają te zwierzęta, jednak czy można oczekiwać czegoś więcej, niż tylko słów? Odjadą i zapewne już nie wrócą. Psy z schronisk nie są dla nich wystarczająco odpowiednie. Po co adoptować smutnego, rosłego psa, który obdarzy się wieczną miłością za ratunek, jeśli można kupić szczeniaka z hodowli, który prawdziwej miłości nie zazna, gdyż skrucha jest mu obca? Wy tylko widzicie, jesteście obserwatorami... Co tak na prawdę czują czworonogi w zgiełku niewoli? Ty nie wiesz... Ja wiem...
 
     
Morrigan
Dorosły
I'm soo Crazy ! ;d



Dołączył: 20 Gru 2011
Posty: 44
Wysłany: 2011-12-26, 00:07   

Będzie Świetba opowieść ;d
_________________

THIS IS SNOW !

Rasa postaci: Owczarek Niemiecki
Poziom zdrowia: 100 hp
Punkty siły: 3
Punkty obrony: 3
Punkty szybkości: 3
Bursztyny: 15
 
     
Shasta 
Szczenię
Z błekitnej krwi lodowców Alaski!



Dołączył: 23 Gru 2011
Posty: 32
Wysłany: 2011-12-26, 18:26   

ROZDZIAŁ 1

I znów, jak co dzień rano nieubłagane promienie jesiennego słońca spowodowały mimowolne uchylenie się powiek dzielnie osłaniających me oczy przez całą noc. Pierwszy obraz, który mi się ukazał jak zwykle przedzielony był na kolumny, przez te same, twarde kraty. Czego ja się spodziewałam? Nie, jeszcze za wcześnie, zdecydowanie... Jednak nie dano mi nawet do końca zamknąć z powrotem ślep, gdy czyjeś malutkie łapki oparły się o me plecy. Potem do tych łapy doczepiły się jeszcze inne, aż w końcu spoczywała na mnie całą gromadka maluchów radośnie krzyczących:
- Winona! Winona wstawaj! Dziś Twój dzień! - maluchy stworzy taki gwar, że ze snu zerwali się psy z sąsiednich boksów. Dla mnie również nie pozostało nic innego do zrobienia jak wstać i zacząć kolejny dzień. Jak to obwieściły maluchy mieszkające ze mną - mój dzień. Jednym z uroków pobytu w schronisku jest kompletny brak poczucia czasu... Wszystko zlewa się w jedność. Dzień i noc, noc i dzień... Zatacza się wielkie koło i w taki sposób mijają lata. Większość psów mieszkających w tych miejscu nie wie, którego dnia się narodzili. To już takowa tradycja. Dlatego właśnie to liczymy swój wiek od dnia przybycia do klatki.
- To już trzy lata, Winona! - odezwał się jeden z mych sprzymierzeńców niedoli, prosty jamnik o zacnym mianie Pędzel. Mieszka tu dłużej niż ktokolwiek z naszego boksu.Nauczył mnie wszystkiego, dzięki czemu przystosowałam się do silnej hierarchii legendarnej klatki nr 37. Już na samym początku dzień wydaje się miły. Właśnie dlatego wydaje się takie mini-przyjęcia dla każdego psa, raz w roku. Dziś nawet ja, prosta Aussie otrzymałam lekką przychylność od Axla, dobermana trzymającego silną łapą wszystkich zamieszkujących naszą klatkę. Nigdy nie jest miły, wredota to jego wizytówka.
- Gratulacje Wina. I nie przyzwyczajaj się. - rzekł zacny nasz władca i znów oddalił się do budy, która teoretycznie miała być domem dla nas wszystkich, jednak zamieszkuje ją sam. Rozumiemy - ego Axla też musi się gdzieś podziać. Bardziej serdeczne są nawet szczury odwiedzające nas od czasu do czasu.
Życzeń nie było końca. Nagle znalazłam się w centrum uwagi, przytłoczona tłumem serdecznych słów. Co prawda nie przepadałam za uczuciem, gdy wszystkie ślepia skierowane są w mą stronę, lecz nie gryzie się łapy, która Cię karmi. A propos karmienia...
- Gaja idzie! Na miejsca! - doszedł do nas silny baryton znanego wśród wszystkich, głoszącego wieści nowofunlanda. Dzięki niemu dowiadujemy się wszystkiego. Czy ktoś przyjechał, czy jest szansa na adopcję, lecz (co ciekawe) nikt nie wie, jak owy pies ma na imię. W tej sprawie znane są tylko plotki. Ale tym razem nie chodzi o adopcję. Chodzi tu o jedzenie. Pani Gaja to osoba w podeszłym wieku, odpowiadająca za karmienie nas. Codziennie przynosi nam coś na przekąskę, choć czasem mając gorszy dzień dosłownie rzuca miskami. Dziś było inaczej. Mój boks dostał nawet "kawałek extra"! Jakby każdy zmówił się dziś, aby ugoszczono mnie jak najlepiej! Czasem dni w schronisku nie muszą wyglądać smutno.
Mimo, że miska była pełna i tak się nie najadłam. Jedzenia zawsze jest zdecydowanie za mało. Mieszkam bowiem w boksie, gdzie ciśnie się 5 psów dorosłych i dodatkowo 3 szczeniaki. Jak taka mała miseczka ma nam starczyć? Jednak nie ma co narzekać. Jakoś się z tym ciągniemy... Ja już przez trzy lata...
_________________

,___,
[O.o] - Moo, I'm a pig.
/)__)
-"--"-
,___,
[¬.¬] - Dude, you're an owl.
/)__)
-"--"-
,___,
[O.O] - GASP...my mother has lieded to me!
/)__)
-"--"-


    Rasa postaci: Husky
    Poziom zdrowia: 100 HP
    Punkty siły: 1
    Punkty obrony: 1
    Punkty szybkości: 2
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgrey created by spleen modified v0.3 by warna

Partnerzy:
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 11