Psy vs. Koty Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Zapisy do Neutralnych
Autor Wiadomość
Administrator 
Władza Najwyższa


Dołączyła: 15 Gru 2011
Posty: 63
Wysłany: 2011-12-16, 23:26   Zapisy do Neutralnych



    Jesteś psem lub kotem, który pragnie żyć w przyjaźni z całym Bożym światem? Uważasz, że bezsensownym jest wieczne prowadzenie walk i sporów?
    Idealnie trafiłeś/aś ! Grono Neutralnych czeka właśnie na Ciebie! jak do nas dołączyć? Ot, wystarczy wypełnić prosty formularz, zawarty poniżej:

    Kod:

    [size=9][list][b][color=#00CC00]Imię:[/color][/b]
    [color=#00CC00][b]Rasa:[/b][/color]
    [color=#00CC00][b]Płeć:[/b][/color]
    [color=#00CC00][b]Cieczka:[/b][/color] (w przypadku samca wpisać: nie dotyczy)
    [color=#00CC00][b]Wiek postaci: [/b][/color]
    [color=#00CC00][b]Historia:[/b][/color] (minimum 5 złożonych i poprawnych zdań = nie dotyczy szczeniąt / kociąt urodzonych na forum )
    [color=#00CC00][b]Charakter: [/b][/color] (minimum 5 złożonych i poprawnych zdań)
    [color=#00CC00][b]Ekwipunek: [/b][/color] (max. 2 rzeczy na początek)
    [color=#00CC00][b]Cechy szczególne:[/b][/color]
    [/list][/size]


    a następnie poczekać na akceptację przywódcy grupy / rzadziej administratora.


 
     
Falesia
POSTAĆ DO WZIĘCIA



Dołączył: 18 Gru 2011
Posty: 8
Wysłany: 2011-12-18, 13:11   

    Imię: Falesia
    Rasa: Mieszaniec
    Wiek postaci: 3 lata
    Historia: Od kiedy pamięta mieszkała razem ze swoją właścicielką w małym domku "o białych ścienach i niebieskim dachu" na obrzeżach miasta. Warto też wspomnieć, że jej pani była osobą w podeszłym wieku. Życie z panią było dla Fal prawdziwym błogosławieństwem. Lecz zmieniło się to pewnej nocy, do nosa Fal doleciał swąd spalenizny. Znała ten zapach, prawie każdego zimowego wieczora siedziała z panią przed kominkiem, wpatrując się w ogień. Ten niegdyś "miły" ogień stał się największym problemem Falesi. Dom napełniał się dymem, a ogień powoli dochodził do legowiska Falesi. Nagle usłyszała dźwięk niszczonego drewna, a następnie do domku wbiegli ludzie ubrani w dziwne czarne ubrania. Jeden z nich chwycił pasa i wybiegł z nim na zewnątrz
    . Następnie reszta dwunogów wyciągnęła z płonącej pułapki jej panią. Przyjechał biały pojazd przyjechał na miejsce. Wybiegli z niego ludzie i podeszli do pani. Coś mówili w swoim języku, którego Falesia nie znała. Jeden z nich pobiegł do pojazdu i zaraz wrócił. Podał coś kolejnemu, a on nakrył panią czarnym workiem. W tym momencie ludzie przegonili Fal.
    Charakter: Falesia jest raczej przyjaźnie nastawiona do świata. Pomimo tego co przeżyła nie straciła pogody ducha. Uwielbia wieczorne spacery, jak i plotki. Tak, to prawdziwa plotkara, jeśli coś się dzieje, ona wie o tym pierwsza. Co prawda jest dość nieśmiała i tchórzliwa, ale można szybko zdobyć jej zaufanie. Jest szczera do bólu, lecz potrafi kłamać. Dodatkowo, jest obrzydliwie leniwa i uwielbia kolekcjonować różne przedmioty.
    Ekwipunek: Czarna obroża, którą zawsze nosi i mały, kolorowy kamyczek
    Cechy szczególne:Czarna obroża na szyji






    Akcept! Witaj w świecie gry, Falesio.


 
     
Castiel 
Młodziak
Aberdeen



Dołączył: 22 Gru 2011
Posty: 1
Wysłany: 2011-12-22, 10:41   

    Imię: Castiel
    Rasa: Kot, maine coon
    Wiek postaci: 1 rok.
    Historia: Historia Castiela rozpoczyna się od momentu narodzin, które miały miejsce w jednej z hobbystycznych hodowli kotów. Wśród całego rodzeństwa był najżywszy i najbardziej szalony, już dosłownie od maleńkości wchodząc najpierw na najwyższe stopnie schodów, później na krzesła, a na koniec na ogromne szafy! Zawsze ostatni przychodził na tak zwaną "porę karmienia", gdyż bardzo często był zaabsorbowany jakimś nowym, fascynującym zajęciem, jak np. oglądaniem w telewizji wiadomości, albo rozszarpywaniu na strzępy napotkanych na swojej drodze skarpetek. Tak, moi drodzy, niezły z niego był łobuziak, nie ma co! Jednak jak można się było domyśleć, sielanka nie trwała długo, gdyż kocięta szybko znalazły zainteresowanych ich kupnem. Bo kto by nie chciał mieć pięknych, rodowych kociąt do przytulania? To przecież marzenie każdego.. no, prawie każdego dziecka, aby mieć ślicznego, puchatego kotka. No cóż, rozłąka była po prostu nieunikniona. Tak zaczął się drugi etap życia Castiela - przetrwanie w domu państwa.. o nazwisku na "E". Trudno było nie zauważyć, że niezbyt podobało mu się życie pełne wrzasków niemowlaka, ryków starszej dwójki rodzeństwa, oraz ciągle zapracowanego ojca - głowy rodziny, jak i bezustannie zmęczonej matki - pani domu. Nie podobało mu się, gdy najmniejszy członek rodziny ciągnął go za uszy i wibrysy, a ten trochę większy łapał go za skórę i wyrzucał przez okno, do ogrodu, gdy biedny Cass chciał tylko poprosić o trochę pieszczot! A i te ciągłe niezadowolenie i złość, gdy tylko przyszła pora linienia, a pojedyncze, rude i białe włoski poprzylepiane były do każdego fotela i nawet zabytkowej kanapy. Więc trudno się dziwić, że wykorzystał najbliższą okazję, kiedy to nie było nikogo w pobliżu i uciekł.
    Charakter: Wydawałoby się, że od narodzenia był, jest i będzie strasznym wariatem, ale -dla niektórych stety, dla innych niestety - tak nie jest. Po niezbyt przyjemnym pobycie w domu państwa E. jego charakter uległ całkowitej zmianie, z rozkosznego łobuziaka zmienił się w raczej oziębłego, poważnego ponuraka, któremu nie figle w głowie. Niezbyt dobrze idzie mu zawieranie nowych znajomości, zawsze zachowuje bezpieczny dystans, jest strasznie nieufny. Warto też dodać, że panicznie boi się kotek i nie ma bladego pojęcia, czym jest rozmnażanie. (:lol:) No, niestety, jest jednym z nielicznych, który nie ma tych strasznych popędów seksualnych. Zwykle można spotkać go szwendającego się samemu po ciemnych uliczkach, albo podczas ucinania sobie drzemki.
    Ekwipunek: Niebieska obroża z doczepioną zawieszką w kształcie złotego "C" i mała, szara, pluszowa myszka.
    Cechy szczególne: Od urodzenia Castiel szczyci się niezwykłymi, błękitnymi ślepiami.


    Akcept. Witaj w świecie gry, Castielu!




 
     
Bella 
Młodziak



Dołączyła: 19 Gru 2011
Posty: 8
Wysłany: 2011-12-22, 22:02   

    Imię: Bella
    Rasa: Border Collie
    Wiek postaci: Jedno lato.
    Historia: Była córką pary Alfa. Niestety jej matka zmarła po porodzie na skutek dużego wyczerpania. Ojciec musiał panować nad królestwem i wychowywać córkę. Nie przychodziło mu to z łatwością. Kochał swoje dziecko, jednak nadal rozpaczał po stracie ukochanej. Kiedy jednak groził mu upadek, poślubił inną kobietę. Była ona macochą biednej Bell. Dręczyła małą , głodziła. Wszystko, aby jej dzieci mogły objąć tron. Na próżno. Mała była wytrzymała na urazy oraz brak pokarmu. To nie były jednak wszystkie sztuczki podstępnej suki. Potajemnie dosypywała królowi truciznę, po której wkrótce zszedł z tego świata. Perfidna macocha wyrzuciła Bellę z królestwa i skazała na wieczne potępienie.
    Charakter: Piękna jest opanowana, spokojna jednak od czasu do czas wstępuje w nią radosny demon. Optymistka, łaskawa dla każdego bez względu na czyny. Kocha całym serduszkiem wszystkich, nawet wrogów. Być może jest trochę naiwna, ale się tym nie przejmuje i żyje z dnia na dzień. Jedyną rzeczą z którą się nie zgadza to tortury. Jest ich przeciwniczką, bowiem nie lubi sprawiać bólu innym.
    Ekwipunek: Bandana na łebku, o!
    Cechy szczególne: Lazurowe oczęta <3


    Zaakceptowana. Witaj w grze, Bello!


 
     
Rylynn 
Dorosły
The blue one



Dołączyła: 23 Gru 2011
Posty: 37
Wysłany: 2011-12-23, 18:46   

    Imię: Rylynn
    Rasa: mieszaniec
    Wiek postaci: 6 lat
    Historia: Rylynn nosił w swym życiu bardzo wiele różnych imion.
    Urodził się jako Cezar, brat Leona i Telli. Ich matką była podwórzowa kundelka, mieszanka nowofundlanda z labradorem, o czarnej sierści. Nosiła imię Chanel, częściej jednak nazywana była po prostu Psiną. Jak wdała się w romans z Hullabaloo, czerwonym, marmurkowym border collie, tego swoim szczeniętom nie opowiedziała, a troje rodzeństwa nigdy nie miało okazji zapytać o to swego ojca, gdyż ten, choć odwiedzał ukochaną w trakcie jej ciąży, przestał się pojawiać na krótko przed połogiem.
    Gdy tylko podrosły na tyle, by pobierać pokarm inny niż matczyne mleko, znaleziono im nowe domy. Cezar nigdy już nie spotkał swego rodzeństwa, a choć zamieszkał zaledwie kilka podwórzy dalej, u znajomego dawnych właścicieli, będąc przykutym do łańcucha, nie mógł też odwiedzić matki… Gdy więc- kiedy któregoś dnia umknął wnuczętom swego pana, które zabrały go na łąkę, by się z nim pobawić- złożył jej wizytę i zobaczyli się pierwszy raz od ponad roku, oboje wspominali pierwsze noce po rozstaniu, gdy wymieniali się skowytami. Rozmowa nie trwała jednak długo, gdyż czarny mieszaniec nie mógł ryzykować ponownego zawiśnięcia łańcucha na szyi…
    Przez kolejne dwa miesiące włóczył się po okolicznych lasach, aż w końcu trafił do miasta. Jego wolność nie potrwała długo, gdyż został tam schwytany przez rakarza i wywieziony do schroniska. Zyskał tam kolejne imię, Alan. Jako że był zaledwie półtorarocznym młodzieńcem, choć chudy i zmęczony, szybko znalazł nowych właścicieli. Młode małżeństwo, mieszkające w niewielkim mieszkaniu w bloku, obdarzyło nowego pupila mnóstwem miłości- i następnym imieniem. Innemu psu zapewne odpowiadałoby to całkowicie, jednak on nigdy nie potrzebował szczególnie dużo uwagi, miał raczej potrzebę spokoju i prawa do podejmowania własnych decyzji. Po ośmiu miesiącach mieszkania z nowym państwem, wiedziony raczej impulsem niż realizując przemyślaną decyzję, zdecydował się by znów stać się panem samego siebie. Umknięcie podczas dłuższej wycieczki za miasto- był na takie zabierany co parę tygodni, spuszczano go wtedy ze smyczy i pozwalano na odrobinę swobody- nie było dla niego zbyt trudne. Miły głos właścicielki, wołający go po ostatnim imieniu, „Rylynn, Rylynn!” nie był w stanie go zatrzymać.
    Tym razem dane mu było lepiej spróbować wolności- i zasmakował w niej. Zdarzyło mu się zatrzymywać na jakiś czas przy jakimś domostwie, jednak nigdy już nie pozwolił nic założyć sobie na szyję, ani nawet zerknąć na zawieszony na szyi łańcuszek ze swoim imieniem oraz numerem kontaktowym ostatnich właścicieli. Spróbował też życia w psiej sforze, co jednak okazało się niezbyt dobrą decyzją, gdyż wyrzucono go za brak zaangażowania w jej życie oraz lekceważenie hierarchii. Nie potrafił dostosować się do norm, jakie tam panowały. Zgodnie z tym, co zawsze dyktowało mu serce, stał się wędrowcem, żyjącym z dnia na dzień.
    Charakter: Gdyby był człowiekiem, grałby pewnie bluesa na harmonijce ustnej. Jest spokojny, trochę melancholijny, zazwyczaj z poważną miną. Jego śmiech jest czymś, co niewiele uszu miewa okazję usłyszeć. Umie kłamać i nie ma oporów przed robieniem tego, jeśli tylko ma mu to ułatwić życie. Potrafi twardo przetrzymać nawet najbardziej groźne spojrzenie, a sam posiada wzrok, z którego pomocą wydaje się przewiercać duszę na wylot. Jest opanowany, raczej defensywny, dla świętego spokoju często nie broni swoich przekonań i przyznaje rację innym, nawet, jeśli w duchu się z nimi nie zgadza- przez co nie daje się nigdy wciągnąć w spory i bójki. Ignoruje wszystko, co się o nim mówi, nie zadaje sobie trudu żeby naprostowywać mylne opinie na swój temat. Lubi analizować osobowości innych, samemu pozostając nieodgadnionym, a wręcz sam przyczynia się do tworzenia wokół siebie aury tajemniczości. Nie szuka towarzystwa, ale też zdecydowanie nie unika go. Nie jest skory do bohaterstwa- jeśli ktoś uważa, że to z powodu tchórzostwa, wcale mu to nie przeszkadza, choć w rzeczywistości jest to raczej przekonanie, że każdy powinien być w stanie poradzić sobie sam z problemem, a w pierwszej kolejności wcale do niego nie doprowadzić.
    Ekwipunek: schowany gdzieś w kłębach sierści łańcuszek z zawieszką w kształcie gitary akustycznej oraz wygrawerowanym na niej imieniem 'Rylynn' i numerem telefonu ostatnich właścicieli.
    Cechy szczególne: brak


    Moja Goldie pokochałaby Cię od pierwszego wejrzenia ;3 .
    Akcept, zdecydowanie. Witaj w grze !




 
     
Shasta 
Szczenię
Z błekitnej krwi lodowców Alaski!



Dołączył: 23 Gru 2011
Posty: 32
Wysłany: 2011-12-23, 23:50   

    Imię: Najwspanialsze na świecie i godne zaprzęgowego fachu! ~ Shasta (Szasta)
    Rasa: Aż tak nie wierzysz swym oczom? ~ Husky!
    Płeć: Hm... Z tego co mi wiadomo, to samiczką nie jest... ~ Czysta męskość!
    Cieczka: To pytanie pominę milczeniem. ~ Nie dotyczy
    Wiek postaci: Niby szczęśliwi lat nie liczą, a jak dojdzie co do czego to powiedzieć potrafią! ~ Pół roku, może trochę więcej.
    Historia: ''Śmiało otwieraj nowe rozdziały życia!'' A więc...
    KSIĘGA ŻYCIA SHASTY


    ROZDZIAŁ 1

    Alaska. W małej, drewnianej chatce mieszczącej się w niewielkim miasteczku, jakich nie mało w owych okolicach samica rasy Husky wydała na świat miot składający się z... Jednego szczeniaczka. Bardzo ciemne akcenty na futrze odziedziczył po ojcu, a szafirowe ślepia po matce. Jego rodzicielka nie była byle kim! Jako jedna z nielicznej grupy samic biegła z zaprzęgu. To nie wszystko! W owej, skomplikowanej hierarchii stała na samym czele biegnąc na pozycji lidera. Znała tą okolicę jak własne futro, wychowała się w niej i nauczyła wszystkiego co życie może zaoferować. Dlatego chciała, aby jej potomek również pokochał tą krainę, aby w jego żyłach płynęła błękitna krew Alaskańskiej natury.

    ROZDZIAŁ 2

    Gdy młode otworzyło swe błękitne ślepia, a jego łapy był na tyle silne, by mógł przejść przez śnieg Mila (gdyż takie miano nosiła liderka) zabrała swe młode na grzbiecie, aby pokazać mu rozległy świat śniegu, lodu, lasów okrytych zapachem igliwi i nocnych zórz polarnych. Niewiele psów było godne żyć w takich warunkach. Nikt nie trzymał mieszkających tu psów na smyczy, gdyż każdy wiedział, iż ich przyjaciel jest niczym oddany wilk. Prawdziwi pionierzy potrafili nawet wrócić do domu z krańców Alaski. To właśnie te wszystkie opowiadania sprawiały, że młodzikowi oczy szkliły się na sam dźwięk słów z ust matki. Strasznie ciągnęło go do białej pierzyny, gdzie potrafił bawić się godzinami wraz z innymi szczeniakami. Jednak tym, co wzbudziło na nim największe wrażenie były wyścigi psich zaprzęgów. Potrafił godzinami przesiadywać przy obozowisku, gdzie to jego rodzicielka, wraz z przyjaciółmi trenowała ciągnąc ciężkie sanie. Ah, jakże on chciał też tak biegać!

    ROZDZIAŁ 3

    Zapał młodzieńca pozwalał mu na szybsze wchłanianie wiadomości o danym sporcie. Wszystkie te informacje, opowieści i legendy pochodziły z najbliższego mu źródła - od matki. tak bardzo chciał pójść w jej ślady! Stać tam, jako jedyny, na czele zwycięskiego zaprzęgu. Bez problemu pokonywać zaspy i panować nad łapami wśród skruszonego lodu. Jak tu więc odmówić, takiemu malcowi widowiska? Rodzice (no i oczywiście opiekunka) zabrali go na wyścig w którym startował zaprzęg jego mamusi. Już po pierwszej przeszkodzie szybko faworyt Shasty wysunął się na prowadzenie. Z łatwością sanie ślizgały się po zboczach, manewrowały między drzewami. W końcu ostatnia przeszkoda i upragniona linia mety. Młody był tak podekscytowany! Zobaczy zwycięstwo swej matki! Pewnie on też coś dostanie w nagrodę... Przecież jest jej pierworodnym! Nagle trzask lodu i chlupot wody przypomniało wszystkim jak niebezpieczny może być ten sport. Zawody organizowane wczesną wiosną miały niejedną wadę, jednak najgorszą z nich był urok ostatniej z przeszkód - zamarzniętego jeziora. Wtem psy zaczęły wraz z saniami spadać w dół. Ci pragnący żyć uporczywie chwytali się ostatkami za lód, inni - bezwładnie padali na dno ciągnąc za sobą ciężar sań. Przystąpiono do akcji ratowniczej, wyścig przerwano. Shasta też chciał pomóc, wiedział że to coś złego, a tam jest jego mamusia!
    Po dobrej godzinie walki z chłodem i pożądaniem ogłoszono, iż psy mimo że zmarznięte zdołały wyjść na brzeg. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sze... Nie. Nie wszystkie się wydostały. Brakowało jednego psa, a ściślej mówiąc suczki. Wtedy to tłum ujrzał tylko łaciatą łapę, która powoli osunęła się w dół jeziora...

    ROZDZIAŁ 4

    Gdy wszyscy rozeszli się po domach, skrucha po wspaniałej liderce nie ustąpiła. Jedyny Shasta miał prawo nie wiedzieć, jakie były konsekwencje owego zdarzenia. Gdy młody wraz z ojcem ułożyli się obok kominka, jasnooki zapytał:
    - Tatusiu... A kiedy mamusia wypłynie? - było to typowe pytanie, jakie zadają dzieci. Nawet słodki głosik nie wzbudził u Tuetta, ojca malucha emocji. Zdawał się być obojętny wszystkiemu, dlatego też jego wypowiedź brzmiała niczym od niechcenia:
    - Nie wypłynie. - jednak młody nie dawał za wygraną. Musi się dowiedzieć, musi! Dlaczego z powodu chęci popływania psów zatrzymano wyścig, na który tyle czekał. A może...
    - Rybki nie chcą jej oddać? - zapytał. Potężny samiec, tym razem ostrzejszym tonem wypowiedzi chciał dojść do głupiej głowy swego potomka.
    - Idź już spać! - i sam się położył...

    [...]


    ROZDZIAŁ 22

    Shasta rósł. Życie, cały los powoli układał się w tej nieogarniętej głowie. Teraz już wie. Wie co się stało tamtego dnia. Jego matka umarła. Mimo, iż minął cały kwartał od tego zdarzenia wciąż boli go serce, na samą myśl. Wtedy to wiele się zmieniło. Ojciec pokazał jaki na prawdę jest. W ogóle nie zależało mu na potomku. Dla niego było objęte czy wróci z lasu, czy nie udusi się w śnieżnym pagórku. Jego rola w życiu samczyka ograniczała się do wyjścia z nim na ''otwarte tereny'' (czyli wszędzie, gdzie psy się błąkały całymi dniami) i odprowadzenie do domu, gdy zajdzie słońce. Przez całe dnie załatwiał "swoje sprawy" a młody Shasta mógł spotykać się z przyjaciółmi. Wśród istotek, z którymi spędzał całe dnie na zabawie w śniegu, czy między drzewami była jedna, biała samiczka o pięknym imieniu Nina. Kochał się z nią bawić, a ta chętnie podzielała pasję swego przyjaciela do sportu zaprzęgowego. Często spotykali się w nocy, aby po szlajać się po okolicy. Wtedy wszystko wygląda inaczej. Budzi się zupełnie inny świat... Dlatego już w wieku paru miesięcy znał na pamięć cały teren... Jak jego matka...

    ROZDZIAŁ 23

    Wreszcie! Już są! Eliminację do pierwszego wyścigu juniorów! Nie, nie... Nie do sportu dla ludzi. Tylko dla psów! A konkretniej - dla szczeniąt! Wyobraźcie sobie szczęście, jakie rozpierało Shaste, gdy ojciec łaskawie zgodził się, aby ten przystąpił do eliminacji. Były w tym dwie konkurencje - z zaprzęgiem (w grupie) i samotnie. Nasz bohater startował w obu z nich. Przez tym, jak miał iść na chwilę prawdy spotkał się z Niną, która zgodziła się mu dopingować. Zakładając swego rodzaju bransoletkę z kryształu górskiego na łapkę Shasty, samiczka powiedziała:
    - To przyniesie Ci szczęście! - i delikatnie polizała Shaste po pyszczku tak, że omal się nie zarumienił! Teraz to na pewno będzie miał siłę na walkę!
    Prawdę mówiąc, nieźle mu szło. Widać tą smykałkę jaką odziedziczył po swej matce... Dlatego to właśnie w nim pokładano wielką nadzieję, że to on odbuduje zaprzęg wiecznego triumfu! Jak to powiedziano mu w dzieciństwie - w jego żyłach płynie błękitna krew, rodem z Alaski!

    ROZDZIAŁ 24

    Teraz wystarczy mu czekać na werdykt sędziego. Tak się denerwował nadchodzących dni, że bał się zasnąć. Ba! Zasnął szybko! Bardzo był zmęczony po ostrym wysiłku, jednak jego zmysły nie spały... Ostatniej nocy słyszał jak jego ojciec wymknął się gdzieś... Dlatego teraz postanowił to sprawdzić. Z kim wybierze się tropem za ojcem? No oczywiście! Z Niną! Ta czekała już za domem, aż zjawi się Shasta. Gdy księżyc wstał w pełni dwa szczeniaki bezszelestnie ruszyły na przeszpiegi. Na białej polanie w lesie spostrzegły grupę patałaszków, najprawdopodobniej mieszkających dziko w owym skupisku drzew... Zaczęła się ostra rozmowa, której młodziki słuchały zawzięcie:
    - No Tuett bracie, co nowego? - odezwał się widać najmłodszy z zgromadzonych samiec.
    - Ah... Shasta tak bardzo się uparł na te zawody, że aby mieć święty spokój wysłałem go na te eliminacje. Tak to by mi żyć nie dał! - roześmiali się, a młodziki aby się nie odzywać rzuciły sobie jednoznacznie spojrzenia. Wtedy to ostrym warknięciem zacisnął sytuacje najpotężniejszy basior, Alfa.
    - Czarny, chyba pamiętasz o naszej umowie? Prędzej czy później młody musi trafić w nasze łapy, albo... Ha. Albo wiesz co z Tobą będzie. Lepiej się pospiesz. Ostatnio brakuje nam rozrywki. - i jednym skinieniem Alfa rozgonił towarzystwo. Również maluchy wzięły nogi zapas. Chowając się w szopie przy gospodarstwie szybko podsumowały całą tą sytuację.
    - Shasta, co oni z Tobą zrobią!? - zapytała zmartwiona sunia. Ten zakłopotany zaczął chodzić od kąta do kąta, ot na suficie, ot na podłodze wzrokiem szukając ostatniej deski ratunku.
    - Ja... Ja nie mam pojęcia! Musze uciec! Albo nie! Złapią mnie!
    - Poczekajmy do jutra... Na pewno coś się wymyśli... - i w taki oto sposób i Nina udała się do domu, myślami będąc wciąż u zmartwionego kłębka nerwów, którego nazywano Shastą. Nasz bohater starając się jak najciszej i niezauważanie wejść do domu przeszedł swoim malutkim, własnym tunelem, który stanowiło niedopatrzenie w budowie ściany w kuchni. Po prostu dziurą wślizgnął się do domu. Nie postawił nawet kroku i już potężne cielsko ojca powaliło go na ziemie.
    - Gdzie byłeś! - warknął zachrypniętym głosem i niemalże brutalnie biorąc w zęby potomka odłożył go do legowiska.
    - Byłem w szopie, bo... Coś tam słyszałem! - skłamał. Po raz pierwszy. Mamusi przyrzekał, że zawsze będzie mówił prawdę, jednak teraz nie było wyjścia. Tak to by było jeszcze gorzej... Z sercem niemalże osadzonym w gardle zasnął...

    ROZDZIAŁ 25

    Dzień jak co dzień. Tylko w środku malca wszystko się gotowało. Postanowił zjeść jakieś pożywne śniadanie i wyjść na wydmy, gdzie pobawi się z Niną. Jednak musi coś wykombinować. Nie może czekać, nim wpadnie w łapy tych zbirów. Mogą mu jeszcze coś zrobić!
    Jak zwykłe szedł za swym ojcem, jednak dziś niespodziewanie szli jakąś inną drogą. Przez las. Wydawała mu się dłuższa i nie korzystna do wędrówki, więc co jakiś czas rzucał pytające spojrzenie Tuettowi, jednak ten udawał, iż tego po prostu nie widzi. W pewnej chwili przystanęli.
    - Poczekaj tu. Zaraz wrócę. Chcę Ci coś pokazać. - mruknął samiec i powoli oddalił się znikając za plecami malucha. Coś mu podpowiadało, że to nie dobry moment na słuchanie tatusia. Jednym susłem schował się w pustym drzewie, gdzie wejście zasłaniał gęsty śnieg. Jedynie jego jasne oczka mogły badać teren. Zobaczył wtedy, jak Ci sami ''panowie'', co zeszłej nocy przybiegli w to miejsce. Złym wzrokiem rozglądali się dookoła szukając czegoś... Lub kogoś... Jednak jedyne co zauważyli, to odbiegający od nich ojciec Shasty, "dostawca". Ruszyli w pogoń za nim. Dlaczego? Nie było tego, co ''zamawiali''. Młody nie do końca wiedział co oni zrobili z Tuettem. Prawdę mówiąc mało go to obchodziło. Został porzucony, teraz jest czystą sierotą. Matkę "nie chcą oddać rybki" a ojciec go zostawił na pastwę losu. Jeszcze gorzej! Zostawił go jako zabawkę dla dzikusów!
    Gdy się ściemniło Shasta postanowił wyjść z kryjówki. Nikogo nie było. Cisza, jak każdej nocy. Jednak nie może tu zostać, a szczególnie w tym lesie. Ale gdzie mu iść? Poznał tylko te tereny. A więc może trzeba rozszerzyć swą wiedzę? Poszedł więc na południe, gdyż tam jak mówią - więcej do poznania. Po paru krokach żałował, że opuszcza to miejsce. Tak je kochał... Ten śnieg pokrywający wszystko, te lasy... To całe jego życie. Może zawrócić? Nie... Nie może... Jeśli ojciec się dowie, że tu jest... Może być jeszcze gorzej, niż u dzikich psów.
    Ruszył więc nadal żywiąc nadzieję, że wróci tu kiedyś, już jako dorosły samiec... Spotka białą samicę na swej drodze, która zda mu się obca... Po paru spojrzeniach będzie wiedział, że skądś ją zna... Wtedy będzie pewny, że to ona... I przypomni sobie, iż w jego żyłach płynie błękitna krew, lodowców Alaski...


    Charakter: Czegóż można się spodziewać po takiej historii? ~ Shasta jest typowo twardym psem rodem z Alaski. Nie straszne mu zimno i ciężar zarówno sań jak i obowiązków. Mimo, iż nigdy nie pobiegł w zawodach i nie wypił prawdziwej kropli z czary rywalizacji, jak już się za coś zabierze musi być najlepszy. Jak to mawiają w związku i przyjaźni szczerość to podstawa.Ten młodzik, mimo iż do obcych i podejrzanie wyglądających nieufny mówi to co myśli i również często to, czego nie przemyśli. Kocha się bawić. To normalne w jego wieku, przecież. Zawsze szuka sytuacji, w której może rozładować swą nieskończoną energię. Jednak pamiętajmy, że to jeszcze szczeniak. Jego charakter drastycznie się zmienia. O wiele rzeczy się pyta i wiele sytuacji jest mu obcych, choć to co najczęstsze w życiu - śmierć i odrzucenie - zna doskonale...
    Ekwipunek: Jedyne co przy sobie nosi, to nierówne kółko, naturalnie powstałe z kryształu górskiego, które na małej łapce samczyka pasuje idealnie jako bransoletka - pamiątka po ukochanej przyjaciółce...
    Cechy szczególne: Sam dobrze wiesz, co według Ciebie go wyróżnia... ;3


    Historię dokończę innym razem ;D
    Tak czy inaczej - akcept, witaj w grze !



 
     
Delicja
Dorosły



Dołączył: 25 Gru 2011
Posty: 10
Wysłany: 2011-12-25, 01:11   



    Imię: Delicja
    Rasa: Kot Syberyjski
    Płeć: Kotka
    Cieczka: 1 - 7
    Wiek postaci: 3 lata
    Historia: Delicja cierpi na zanik pamięci. Nie wie zatem, co było wcześniej, czy miała kogoś bliskiego, czy może była samotniczką. Buduje swoją tożsamość niejako od nowa. Jednak użytkowniczka - jako ta wszechwiedząca - przeszłością tejże postaci chętnie się podzieli, opisując ją niemalże krok po kroku...

    Oto na świat przyszła czwórka kociąt. Jedno, najdrobniejsze i całkiem niepozorne, nie przeżyło pierwszej doby. Rodzice zatem pogrążyli się w żałobie, bowiem walczyli o malutką Delicję do końca. Nie przeżyło? Chwila, moment, następuje tutaj pewna niezgodność, pewna sprzeczność! Owszem, fukcje życiowe małej Delicji w pewnym momencie spadły do minimum, jednak nadal oddychała (choć niezauważalnie), jej serduszko nadal biło (chociaż słabo) a jej mózg nadal pracował (chociaż niewyraźnie). Matka Delicji, piękna kotka o białej maści, pozbyła się kocięcia, nocy tej ujmując ją w pyszczek i wyniosła ją wgłąb lasu, gdzie porzuciła dzieciątko i powróciła do domu, żyjąc w przekonaniu, że oto małej Delicji niedane było ujrzeć wschodu słońca. Och, jakżeby się ona zdziwiła, gdyby mogła zobaczyć na jak dorodną kotkę wyrosła ów mała pokraka!

    Delicja została przykryta grubą warstwą zimnego śniegu. Jedynie skrawek ogonka wystawał ponad tę powałę. Ów pędzelek dostzregła mała dziewczynka, która szybko odkopała kocię i zaprowadziła do swego mieszkania, gdzie rodzice dziewczynki rozgrzali niewielkie ciałko kociaczka. Gdy jej powieki uniosły się ku górze, ujrzała uśmiechniętą minę blondyneczki. Monica, tak na nią wołali. Malutka poczuła się szczęśliwa, a że pierwszą rzeczą, jaką spałaszowała (po odkarmieniu przez dorosłą kotkę, która posiadała trójkę własnych kociąt w wieku naszej Delicji - była ona z Moniką od kilku lat) było znane wszystkim ciastko z galaretką, pokryte czekoladową polewą, tak właśnie ochrzczoną kociątko.

    Delicja dorastała, szczęśliwa i kochana. Jednak pewnego dnia stało się właśnie to, co na zawsze radykalnie odmieniło życie kotki: oto kraj, gdzie mieszkała, nawiedziła wojna straszna i brutalna, niewinne ofiary pochłaniająca. Uciekała razem z trzynastoletnią wówczas Moniką i jej rodzicami przed oprawcą. Przepaść, głęboka jak jasny pierun, przerażająca że ja nie mogę. A wojska wroga coraz bliżej. Skoczyli. Tylko Delicja miała na tyle szczęścia, iż nie roztrzaskała się o głazy, a trafiła do strumyka, który powiódł ją niemalże w to miejsce, gdzie jest dziś, gdzie odzyskała przytomność. Jednak po tym wypadku niczego nie pamięta aż do momentu, gdy wypełzła z niemałym trudem na skrawek suchego lądu.
    Charakter: Tożsamość Delicji tak naprawdę ciągle się kształtuje, przez co czasem zdarza się, iż kotka sprawia wrażenie niezrównoważonej emocjonalnie. Jest ona na ogół całkiem pogodną i mimo tragicznej przeszłości (której chyba na szczęśnie nie pamięta) zachowała pogodę ducha oraz spore pokłady optymizmu, na których zwykła budować podejście do życia. Wyznaje jakże znaną zasadę 'Carpe Diem', dzięki czemu nie zamartwia się zbytnio przyszłością, a stara się raczej żyć tu i teraz, z dnia na dzień. W kontaktach z innymi nieco powściągliwa, jednak nie unika jakichkolwiek przejawów zrzeszania się czy zwykłego bycia wśród towarzystwa. Całkiem roztropna i rozgarnięta, jej mądre ślepia idealnie oddają to, jak inteligentną jest samicą.
    Ekwipunek: opaska na łapce, nie pamięta jednak, że to prezent od Moniki.
    Cechy szczególne: nie posiada takowych, prócz oczywiście amnezji


    Akcept. Witaj w świecie gry, Delicjo!





_________________


    Rasa postaci: Kot Syberyjski
    Poziom zdrowia: 100 hp
    Punkty siły: 3
    Punkty obrony: 3
    Punkty szybkości: 3

 
     
Shaina 
Szczenię



Dołączyła: 26 Gru 2011
Posty: 13
Wysłany: 2011-12-26, 17:32   

    Imię: Niepowtarzalne miano, które godne jest podziwu ~ Shaina
    Rasa: Czarny z bielą cudownie się zgrał ~ Siberian Husky
    Płeć: Słychać pogłoski, iż to słabe ogniwo, jednak potrafimy być lepsze od płci przeciwnej ~ Samiczka
    Cieczka: Jeszcze za młoda jestem ~ 8-15(jak dorośnie)
    Wiek postaci: Czas oszczędził mnie ~ 6 miesięcy
    Historia: Chcesz? To masz! ~ Cóż za gwary i krzątanina zapanowała jednej gwieździstej nocy, gdy na niebie jaśniała zorza polarna. W ciemnej szopie na Alasce, piękna suczka husky urodziła 3 szczeniąt. Cóż to była za radość dla właściciela. Dwaj samce i jedna suczka. Trzydziestoletnia kobiet pomagała pielęgnować szczenięta, a szóstka dorosłych husky obwąchiwała maluchy z fascynacją. Trójka nowo narodzonych była potomkami liderki wspaniałego zaprzęgu, a ojciec biegł przy samych saniach jako jeden z najsilniejszych. Świeżo upieczona mamusia zaczęła lizać maluchy, gdy tylko właścicielka wyszła, wypędzając przy okazji rozszczekaną bandę psów. Gdy szczenięta otworzyły ślepia i zdolne były do stania, u boku swej matki poznawały krainę Alaski. Bracia małej Shainy nie zbyt się tym interesowali. Jedynie córka liderki chciała wszystko obwąchać, dokładnie obejrzeć i tak dalej. Chciała poznać każdy kąt krainy. Jej matka ujrzała wielki potencjał i zapał. Dni biegły wolno i spokojnie, lecz pewnego sierpniowego poranka, potomkowie po raz pierwszy ujrzeli bieg w zaprzęgu. nie da się opisać wielkiej fascynacji Shainy. Aż chciała spróbować, jednak była jeszcze za mała. Minęły dwa miesiące i mała potomkini miała po raz pierwszy spróbować biegu. Rodzice nie mogli już wytrzymać jej lamentów. Dziwne było to, iż mała z jako taką łatwością dorównała tempu innym psom. Rzadkie były przypadki, kiedy to tak młode psy nadawały się praktycznie od razu do ciągnięcia. imię Shainy stało się sławne w okolicy. Chodziła dumna po chodnikach w miasteczku, a jej bracia z podkulonymi ogonami szli za nią przy matce. Jednak to nie mogło trwać długo. Po miesiącu mała znowu biegła w zaprzęgu. było to dawką treningu, a także dobrom metodą na rozładowanie jej energii. Pechowo zaprzęg trafił na śnieżycę. Gdy psy walczyły z potężny wiatrem, Shaina wyplątała się z uprzęży i stoczyła się gdzieś daleko. Przez białą warstwę ściany śnieżnej nikt nie dostrzegł zniknięcia młodej. Następnego dnia, gdy wszystko ucichło, ktoś znalazł zmarzniętą suczkę z śniegu. Trafiła do samolotu, potem do pociągu i na koniec do ciężarówki. Po tej długiej podróży dotarła do okolic krainy, gdzie koty i psy walczyły ze sobą. Przy pierwszej lepszej okazji wyrwała się z ludzkich rąk i po dniu trafiła tutaj.
    Charakter: Shaina do żywiołowa husky. Nie brak jej energii. Wszędzie jej pełno. Raz jest tu, a po chwili gdzieś indziej. Dość silna i twarda jak na małą suczkę. wychowana na Alasce, potrafi być wytrwała. Kocha się bawić i zawierać nowe przyjaźnie. Jak to u szczeniąt bywa - nie wie i nierozumnie jeszcze wielu rzeczy. Jest jeszcze na etapie poznawania świata.
    Ekwipunek: Na szyi ma obrożę.
    Cechy szczególne: Wytrwała i silna jak na młodziutką suczkę.



    Akcept. ;D





_________________
Rasa postaci: Syberian Husky
Poziom zdrowia: 100
Punkty siły: 1
Punkty obrony: 1
Punkty szybkości: 2
Autor zdjęć, wykorzystywanych jako av czy w podpisie: (c) Emyan na flickr.com
 
 
     
Krecik 
Młodziak
Dobry duszek.



Dołączył: 27 Gru 2011
Posty: 8
Wysłany: 2011-12-27, 13:28   

    Imię: Krecik
    Rasa: Mieszaniec
    Płeć: Samiec
    Cieczka: Nie dotyczy
    Wiek postaci: 1 rok
    Historia: Miasto. Wielkie, hałaśliwe i straszne... Dla tak młodego pieska ten świat, pełen ludzi jest okropny, po prostu. Mają wielkie ręce, próbują łapać i na siłę głaskać. Aż chce się zwymiotować tęczą na widok tych wysokich, różowych stworzeń, mówiących w całkiem innym języku niż psy i koty.
    ~*~
    Krecik urodził się na wsi. Mieszkał razem z liczną, biedną rodziną, która nie traktowała go jak żywe stworzenie. Mała, czarna kulka była przedmiotem, zabawką nie mającą uczuć, wytrzymującą wszelkie tortury i szamotanie za uszy. Raz nawet został oblany wrzątkiem, na drugi dzień kopano go w brzuch tak mocno, że żebro po prawej stronie do dzisiaj nie chce się zrosnąć. Nie wspominając już o łapkach, mocno zniekształconych. Już nigdy nie będzie taki, jaki był na samym początku. W jego sercu na zawsze pozostanie ta wielka szrama i strach przed ludźmi, wyrządzającymi jedynie krzywdę.
    ~*~
    Dopiero po 6 miesiącach Krecik postanowił uciec. Pałętał się po mieście, które powoli zaczynało go przerażać przez ten hałas i gwar. Znowu próbował się uwolnić z tej cholernej, szarej klatki. Czuł się osaczony przez różowe stworzenia, chciał za wszelką cenę dostać się do krainy, gdzie będzie żył tylko i wyłącznie ze zwierzętami.

    Udało się. W końcu się udało.
    Charakter: Dwa słowa określające Krecika? Dobry duszek, z pewnością. Uwielbia pomagać innym. Działa bezinteresownie, bo to właśnie przynosi mu szczęście. Co do radości: jeżeli psy potrafią się uśmiechać, on to robi przez cały czas. Nie wspominając już o uniesionym ku górze ogonie, machającym na wszystkie strony świata. Czy potrafi być złośliwy? Chyba nie. Wyjątkiem mogą być ludzie, których uważa za swoich największych wrogów. W świecie zwierząt nie posiada takowych nieprzyjaciół, chce przekazywać swoją pozytywną energię wszystkim, których na swojej drodze napotka. Smutas z Ciebie? Krecik Cię pocieszy, jestem tego pewna!
    Ekwipunek:
    -Skórzana obroża,
    -Kocyk.
    Cechy szczególne: Pozytywna energia, która niemalże rozpiera to małe, czarne ciałko!


    Akcept. Witaj w grze, Kreciku!




 
 
     
Tali 
Dorosły
Wieczna Piękność



Dołączyła: 28 Gru 2011
Posty: 12
Wysłany: 2011-12-28, 17:57   

    Imię: Tali'Zorah vas Moondrope ~ w skrócie Tali
    Rasa: Ta najwspanialsza ~ Doberman
    Płeć: * zagląda pod łapy * ~ Samica
    Cieczka: Bez kija nie podchodź ~ 5 - 12
    Wiek postaci: Nie widać ? ~ Dorosła
    Historia: Dobermanka od co. Tali miała bardzo trudne życie. Urodziła się niespodziewanie. Właściciele pijacy myśleli, że matka Tali po prostu jest gruba. Ojciec został zabity za pogryzienie właścicielki w obronie swojej partnerki. Tali miała bardzo trudne dzieciństwo . Miała również rodzeństwo. Ale było za słabe na przeżycie. Właścicel dobermanki bił ją i trenował, jak on to mówił na " Killera " . Zorah brała udział w różnych walkach. Pomimo iż była samicą. Jednak pewnego razu gdy przegrała mężczyzna zwany przez nią właścicielem wyrzucił ją za próg. Dobermankę podczas drogi na nowy dom atakowały inne psy. Jednak dawała sobie jakoś radę.
    Charakter: Cóż mówić ? Samica nigdy nie miała urazu do kotów. Jest dosyć spokojna, jednak potrafi pokazać pazurki, lub jak to by powiedział pies. Potrafi pokazać kiełki. Nie lubi głośnych odgłowów i szybkich ruchów . Chociaż bywają takie dni, że biega jak rozszalały szczeniak .
    Ekwipunek: Obroża z kolcami, srebny naszyjnik z napisem " Tali " no i własny cień .
    Cechy szczególne: Niebieskie oczy, wiele blizn na ciele, krótki ogon i lekko nadgryzione ucho .



    Witaj w Stadzie, Tali!





_________________

J'adore Hardcore
Rasa postaci: Dobermanka
Poziom zdrowia: 100
Punkty siły: 3
Punkty obrony: 3
Punkty szybkości: 3
Autor zdjęć:mv79 oraz Wolfruede
 
     
Bambooka 
Szczenię
Pokochaj, jeśli masz odwagę



Dołączyła: 03 Sty 2012
Posty: 4
Wysłany: 2012-01-03, 17:47   

    Imię:
    Rasa: kundel po matce husky raz ojcu border collie
    Płeć: samiczka
    Cieczka: jak dorośnie: 1 - 7
    Wiek postaci: pół roku
    Historia: Mała Bambooka urodziła się w pewnym wielkim mieście, a konkretniej - na jego obrzeżach, ot zwyczajne slamsy. Bynajmniej do chcianych dzieciąt nie należała, po prostu matka spotkała pewnego uroczego bordera, po czym poszła z nim na jedną, jedyną randkę, która - jak widać - wystarczyła, aby mały, krótkowłosy, aczkolwiek włosie gładkie jak u mało kogo, szczeniak. Nie miała rodzeństwa, nie poznała nigdy ojca, żyła z matką. Pani Husky odkarmiła dzieciora, psiocząc pod nosem na swój los, była to bowiem suka młoda i rozwiązłe życie lubiąca. A tutaj - Bambooka, która - nie okłamujmy się - nieco pokrzyżowała plany samicy. Dlatego pewnego dnia, kiedy młodziutka suczka spała smacznie, niczego złego nie przeczuwając, zapakowała ją do kosza, który puściła na rzekę. Nieświadoma niczego kulka płynęła z nurtem wody, docierając tutaj.
    Charakter: Charakter Bambooki tak naprawdę dopiero się kształtuje. Jest to szczeniak niezwykle energiczny, nie potrafiący zasiadać długo w jednym miejscu. Suczka ta jest nieco nieufna, jednak bardzo szybko przełamuje te bariery, zapominając o własnym bezpieczeństwie. Jest zbyt młoda, by nienawidzić kotów, ale dość inteligentna, by odróżnić je od psów - bowiem nie takie istoty spotykała na co dzień. Nieco tajemnicza, o swej przyszłości opowiadać nie lubi.
    Ekwipunek: brak
    Cechy szczególne: brak


    Akcept.


_________________




    Rasa: Mieszaniec Pospolity
    Poziom Zdrowia: 100 HP
    Punkty Siły: 1
    Punkty Obrony: 1
    Punkty Szybkości: 2


 
     
Hilda
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-11, 19:39   

    Imię: Hilda Adeline Cashines.
    Rasa: Nieklasyfikowany ~ Dachowiec.
    Płeć: Ona ~ Kocica.
    Cieczka: 1-7.
    Wiek postaci: Kobiet się o wiek nie pyta ~ 4 lata na karku.
    Historia:
    Charakter: (minimum 5 złożonych i poprawnych zdań)
    Ekwipunek: *empty*
    Cechy szczególne: To ty zdecyduj.


W BUDOWIE! :)
 
     
Destiny 
Nowoprzybyły
by być...


Dołączyła: 13 Lis 2012
Posty: 2
Wysłany: 2012-11-13, 18:01   

    Imię:Destiny
    Rasa:whippet
    Płeć:nie podchodź bez róży...samica
    Cieczka:aj tam,aj tam 1-7 (w przypadku samca wpisać: nie dotyczy)
    Wiek postaci:o, foch...2 lata
    Historia:
    Bla,bla bla...od czego zacząć?
    ROZDZIAŁ 1
    Między wzgórzami, rzekami i milionami jezior urodziło się właśnie szczenię.
    Największe, najmocniej zbudowane...jeszcze młoda świadomość-to właśnie jest Destiny.
    Matka nie odzywała się chwilę,aż w końcu się podniosła i rzuciła ze złością Destiny.
    Takie imię nadał jej ojciec w chwili urodzenia. Bo wiadomo , że ktoś kiedyś pokocha jego Destiny, jego kochaną córkę! Destiny znaczyło przeznaczenie.
    ROZDZIAŁ 2
    Destiny ma właśnie 2 miesiące...:
    Pamiętam, że widziałam, jak ojciec rozmawia z matką cicho.
    Potem zostałam wyrzucona przez matkę, nie wiedziałam co zrobiłam nie tak.
    Dorastałam z poczuciem winy, że zrobiłam coś wbrew mojemu imieniu.
    ROZDZIAŁ 3
    Ukończyłam już rok. Tak szybko to minęło. Właśnie idę zmienić miejsce zamieszkania.
    Może nawet na resztę życia...
    Szłam przez nieskończoną ilość dróg,aż w końcu...
    ROZDZIAŁ 4
    Mam już 1,5 lata. Docieram do miejsca ciszy.
    Leje deszcz , nucę destiny to life. Milczę.
    Widzę ognisko i myślę:przeznaczenie.Sygnał...
    Nareszcie mogłam usiąść spokojnie...
    ROZDZIAŁ 5
    Dotarłam już do miejsca. Czyli tu.
    Cudowne miejsce.
    Podoba mi się.
    Mam 2 lata...
    Zostanę tu, tak myślę.
    [/i][/i]
    (minimum 5 złożonych i poprawnych zdań = nie dotyczy szczeniąt / kociąt urodzonych na forum )
    Charakter:
    Wyjątkowy.
    Nieprzywidywalny, niezwykły.
    Nieufna, spokojna, kochająca, wierna, pragnąca przyjaźni i miłości.
    Towarzyska, chętna do pomocy, zawsze odpowie na pytania, kocha szczeniaki.
    I jak widzisz, wyrozumiała, ostrożna.
    Wspiera, pociesza, daje nadzieję...w jej towarzystwie czujesz się dobrze.
    Chce pomagać każdemu.
    (minimum 5 złożonych i poprawnych zdań)
    Ekwipunek: naszyjnik, oraz ładne drobiazgi (max. 2 rzeczy na początek)
    Cechy szczególne:wyjątkowo mądre spojrzenie
_________________
by być....
Rasa postaci:whippet
Poziom zdrowia:100
Punkty siły:96
Punkty obrony:100
Punkty szybkości:100
autor av:googlemaster
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgrey created by spleen modified v0.3 by warna

Partnerzy:
Strona wygenerowana w 0,28 sekundy. Zapytań do SQL: 10